Oszustwa internetowe należą dziś do najczęściej ściganych kategorii przestępstw popełnianych z wykorzystaniem sieci, a jednocześnie do spraw procesowo najbardziej problematycznych. W praktyce obrończej wielokrotnie spotykałem się z postępowaniami, w których zarzuty formułowane były w oparciu o szczątkowy materiał dowodowy, uproszczone założenia co do mechanizmu działania sprawcy lub automatyczne przypisywanie odpowiedzialności osobom faktycznie nieuczestniczącym w procederze. Sprawy te bardzo często dotyczą rzekomego udziału w działalności zorganizowanych grup przestępczych, podczas gdy rzeczywista rola podejrzanego bywa marginalna, pośrednia albo wręcz pozorna, co wymaga szczególnie wnikliwej analizy dowodów i ostrożności w ocenie prawnokarnej.
Z perspektywy prawa karnego internet nie tworzy odrębnego typu oszustwa. Jest jedynie narzędzie, za pomocą którego realizowane jest klasyczne oszustwo polegające na wprowadzeniu innej osoby w błąd w celu uzyskania korzyści majątkowej.
Istotą oszustwa jest doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie jej w błąd, wykorzystanie błędu albo niezdolności do należytego pojmowania sytuacji (art. 286 k.k.). W realiach internetowych błąd ten bardzo często wynika z pośpiechu, zaufania do znanych marek lub podszywania się pod osoby trzecie.
W praktyce nie ma znaczenia, czy sprawca działał jednorazowo, czy w sposób zorganizowany. Nawet pojedyncze zdarzenie, w którym ktoś świadomie posłużył się nieprawdziwymi informacjami, aby uzyskać pieniądze, może skutkować odpowiedzialnością karną zagrożoną surową karą pozbawienia wolności oraz obowiązkiem naprawienia szkody.
Na podstawie mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że w tego typu sprawach powtarzają się określone schematy działania sprawców. Jednym z najbardziej klasycznych są fałszywe ogłoszenia sprzedaży. Towar jest oferowany w atrakcyjnej cenie, kontakt przebiega sprawnie, a po dokonaniu płatności sprzedający znika. Bardzo często sprawcy wykorzystują skradzione zdjęcia i dane innych użytkowników, co daje złudzenie wiarygodności.
Częstym wariantem są również oszustwa „na pracę zdalną” lub „łatwy zarobek”, w których ofiara zostaje nakłoniona do wykonania przelewów, założenia konta lub przekazania danych, rzekomo w ramach formalności zatrudnienia. W praktyce takie działania prowadzą do utraty środków albo do wciągnięcia pokrzywdzonego w dalsze mechanizmy przestępcze.
Coraz częściej spotyka się również oszustwa polegające na podszywaniu się pod instytucje – banki, firmy kurierskie, serwisy sprzedażowe lub portale społecznościowe. Wiadomości zawierają linki prowadzące do fałszywych stron, które łudząco przypominają oryginały i służą wyłudzeniu danych lub środków pieniężnych.
Jednym z najczęściej występujących obecnie mechanizmów jest oszustwo z wykorzystaniem systemu BLIK. Schemat działania jest pozornie prosty, ale niezwykle skuteczny. Sprawca przejmuje konto w mediach społecznościowych albo zakłada konto podszywające się pod znajomego ofiary. Następnie nawiązuje kontakt, najczęściej pod pretekstem pilnej potrzeby (zapomnianego portfela, awarii karty) lub nagłej sytuacji.
W kolejnej wiadomości pojawia się prośba o podanie kodu BLIK, z zapewnieniem, że pieniądze zostaną natychmiast zwrócone. Ofiara, przekonana, że pomaga znajomej osobie, przekazuje kod, nie zdając sobie sprawy, że w tym samym momencie autoryzuje wypłatę gotówki lub przelew środków.
Z punktu widzenia prawa karnego tego rodzaju działanie spełnia wszystkie przesłanki oszustwa. Sprawca działa z zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej, posługując się podstępem i wprowadzając pokrzywdzonego w błąd co do rzeczywistego celu transakcji. Fakt, że ofiara „sama podała kod”, nie ma żadnego znaczenia, ponieważ decydujące jest to, że została wprowadzona w błąd.
Oszustwo internetowe zagrożone jest surową karą. W podstawowym typie czynu sprawca musi liczyć się z karą pozbawienia wolności, której dolna granica nie jest symboliczna bo zaczyna się na 6 miesiącach, a kończy… na 8 latach. W praktyce, zwłaszcza przy wyższych kwotach lub działaniu powtarzalnym, sądy coraz częściej sięgają po wysokie kary bezwzględne.
Niezależnie od kary zasadniczej zawsze pojawia się obowiązek naprawienia szkody, co oznacza konieczność zwrotu wyłudzonych środków. W wielu sprawach to właśnie ten element okazuje się dla sprawców najbardziej dotkliwy, zwłaszcza gdy pieniądze zostały już wydatkowane.
Z perspektywy osoby pokrzywdzonej oszustwem internetowym kluczowe znaczenie ma szybka reakcja. Zawiadomienie organów ścigania, zabezpieczenie korespondencji, potwierdzeń transakcji i danych technicznych bardzo często decydują o możliwości identyfikacji sprawcy. Opóźnienie działa wyłącznie na niekorzyść pokrzywdzonego.
W praktyce należy mieć świadomość, że bank nie zawsze zwraca środki utracone w wyniku oszustwa, zwłaszcza gdy transakcja została formalnie autoryzowana. Odpowiedzialność karna sprawcy nie zawsze oznacza automatyczne odzyskanie pieniędzy.
Natomiast z perspektywy osoby, której postawiono zarzut oszustwa internetowego, kluczowe znaczenie ma uświadomienie sobie specyfiki tego rodzaju postępowań oraz wynikających z niej realnych zagrożeń procesowych. Jednym z najpoważniejszych ryzyk jest pochopne i automatyczne przypisywanie przez Prokuraturę odpowiedzialności nie tylko za konkretny, jednostkowy czyn, lecz także za inne, podobne zdarzenia popełnione w zbliżonym okresie, wyłącznie na podstawie schematów działania, numerów rachunków, adresów IP czy powtarzalności mechanizmu oszustwa. W praktyce organy ścigania często dążą do „łączenia” spraw w jeden ciąg przestępstw internetowych albo przypisywania podejrzanemu udziału w szerszym procederze niż miało to miejsce w rzeczywistości, bez precyzyjnego wykazania jego rzeczywistego sprawstwa, zamiaru oraz zakresu faktycznego wpływu na poszczególne zdarzenia. Taka praktyka może prowadzić do rażącego rozszerzenia odpowiedzialności karnej, zaostrzenia kwalifikacji prawnej oraz wymiaru grożącej kary, dlatego już na wczesnym etapie postępowania niezbędna jest konsekwentna, rzeczowa i oparta na dowodach linia obrony, ukierunkowana na rozdzielenie poszczególnych czynów, wykazanie braku związku między nimi oraz podważenie uproszczonych założeń przyjmowanych przez organy prowadzące postępowanie.
Oszustwo internetowe nie jest „lżejszą” formą przestępstwa tylko dlatego, że dochodzi do niego w sieci. W praktyce sądowej jest to czyn traktowany bardzo poważnie, zagrożony realną karą pozbawienia wolności i dotkliwymi konsekwencjami finansowymi.
Z perspektywy praktyki karnej jedno pozostaje niezmienne: zarówno sprawcy, jak i pokrzywdzeni bardzo często bagatelizują pierwsze sygnały problemu. Tymczasem szybka reakcja procesowa i profesjonalna analiza sytuacji decydują o dalszym biegu spraw, czy zakończy się ona na etapie postępowania przygotowawczego, czy też trafi na salę sądową.