Bunt przedsiębiorców – komentarz dla programu wSzczecinie.pl

Ostatnie dni zdominowała głośna dyskusja na temat buntu przedsiębiorców wynikającego z wprowadzonych przez rząd obostrzeń i zakazów. Przedsiębiorcy widząc utrzymywane obostrzenia i zakazy decydują się na otwarcie swoich biznesów wbrew aplom rządzących i uchwalanym przepisom. Najbardziej słyszalny stał się głos szeroko rozumianej górskiej branży turystycznej, której przedstawiciele stali się niejako rzecznikami pokrzywdzonych przedsiębiorców. Jednak nie można zapomnieć o ekstremalnie trudnej sytuacji finansowej przedstawicieli innych gałęzi gospodarki – hotelarzy, przewoźników, restauratorów, przedsiębiorców z branży fitness, właścicieli kin, teatrów, organizatorów widowisk etc. (nie sposób wymienić wszystkich). Jako prawnik, adwokat nie jestem kompetentny oceniać zasadności przyjętej przez prawodawce formy walki z pandemią i ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa, ale zdecydowanie czuje się uprawniony do skomentowania i dokonania oceny obowiązującego nas prawa oraz prawidłowości jego wprowadzania. Swoimi spostrzeżeniami miałem przyjemność podzielić się podczas programu na żywo przygotowanego przez portal informacyjny wSzczecinie.pl. Program poprowadził redaktor Michał Kaczmarek a oprócz mnie gościli w nim wybitni eksperci – Pani profesor Aneta Zelek oraz Pani Anna Kornacka prezes Związku Pracodawców Pomorza Zachodniego. Link do całego programu umieszczam na dole artykułu

Kombinatorstwo przedsiębiorców

Jeden z najgłośniejszych przykładów pomysłowości polskich przedsiębiorców dotyczył słynnego już lodowiska, które zmieniło się w kwiaciarnie. Oprócz tego media przekazywały informacje o innych przedsiębiorcach, którzy ratując swoje biznesy wpadali na ciekawe pomysły, aby obejść obostrzenia. Właśnie! Obchodzenie obostrzeń i zakazów, pomysłowość, kombinatorstwo, kreatywność… nie odbierając nikomu takich atutów, dyskusję o postawie przedsiębiorców należy rozpocząć od zastanowienia się, czy oby na pewno próbują oni łamać lub obchodzić jakiekolwiek przepisy. Czy zasadne jest stosowanie wobec nich pejoratywnych określeń takich jak „kombinatorzy”? Innymi słowy, czy w aktualnym stanie prawnym obowiązują jakiekolwiek przepisy, które w sposób wiążący zakazywałyby lub ograniczały wykonywanie działalności np. hotelowej lub gastronomicznej?

Nieczytelne prawo

Przede wszystkim, wprowadzane przez rząd „prawo”, które zdaniem przedstawicieli władzy jest podstawą do karania osób niestosujących się do nakazów, zakazów lub ograniczeń,jest nieczytelne, chaotyczne i wprowadza w błąd – również prawników. Podstawą prawną na jaką powołują się Inspekcje Sanitarne jest art. 48a ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Tymczasem, gdy zajrzymy do wspomnianej ustawy odkryjemy, że w jej treści obowiązują dwa przepisy, które noszą tę samą jednostkę redakcyjną tj. art. 48a. Jeden z art. 48a, dotyczy pobierania przez ratowników medycznych wymazów w celu wykonania testu diagnostycznego w kierunku SARS-COV-2, natomiast drugi art. 48a dotyczy kar pieniężnych za niestosowanie się do nakazów, zakazów i ograniczeń wprowadzonych w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Tym samym, organ inspekcji sanitarnej wskazując w decyzji jako podstawę nałożenia kary pieniężnej art. 48a, w rzeczywistości powołuje się m.in. na przepis przyznający ratownikom medycznym pewne uprawnienia diagnostyczne. Istota błędu ustawodawcy jest na tyle duża, że przepis art. 48a dotyczący ratowników został wprowadzony później niż przepis dotyczący kar, tj. nowelizacją z dnia 28 października 2020 r., która weszła w życie 29 listopada 2020 r. Ustawodawca zapomniał lub zbagatelizował fundamentalną zasadę prawną „lex posterior derogat legi priori” (ustawa późniejsza uchyla moc ustawy wcześniejszej). Możemy się jedynie domyśleć, że wolą prawodawcy nie było uchylanie obowiązującego przepisu dotyczącego kar pieniężnych, jednak chcąc, nie chcąc wcześniejszy przepis zastąpiono nowym – a obywatele nie mogą ponosić negatywnych konsekwencji błędów ustawodawcy. Stwierdzić zatem należy, że obecnie brak jest przepisu, który dawałby podstawę do nakładania kar przez  sanepid, albowiem przepis ten – pomimo, iż nadal widnieje w ustawie – został zastąpiony innym, dotyczącym odmiennej materii.

Na marginesie warto wspomnieć również o chaosie jaki rządzący wprowadzają poprzez wydawanie komunikatów i apeli sprzecznych z wprowadzanymi przez siebie przepisami. Jako przykład można podać wprowadzony w drodze rozporządzenia zakaz przemieszczania się w czasie sylwestra. Pomijając poprawność wprowadzenia tego zakazu, należy zastanowić się jakie powinno być zachowanie obywateli, którzy usłyszeli z ust Premiera, żę zakaz ten jest jedynie apelem i jego łamanie nie będzie spotykało się z sankcjami. Jak zatem traktować przepisy wprowadzane przez rząd?! Tworzenie prawa i jego późniejsze deprecjonowanie nie służy przejrzystości oraz zrozumieniu go przez obywateli.

Niekonstytucyjność obostrzeń

Drugim poważnym problemem prawodawcy jest niekonstytucyjność wprowadzanych obostrzeń. Artykuł 20 Konstytucji RP, wprowadza zasadę wolności gospodarczej dla wszystkich obywateli. Zgodnie z powołanym przepisem, społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej. Oczywiście Konstytucja przewiduje możliwość ograniczenia wolności gospodarczej, ale tylko pod konkretnymi warunkami. Jak wynika bowiem z art. 22 Konstytucji, ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Przekładając to na omawiany problem – jakiekolwiek obostrzenia, nakazy, zakazy, czy ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej, dla swojej skuteczności winne być uchwalane w drodze ustawy, ewentualnie – ogłoszonego stanu wyjątkowego (czego z uwagi na możliwość dochodzenia odszkodowań żądają przedsiębiorcy od początku pandemii). Tymczasem zakazy i obostrzenia, o których mowa w niniejszym artykule wprowadzane zostały w drodze rozporządzenia, czyli aktu prawnego znajdującego się niżej niż ustawa w hierarchii aktów prawnych. Ten sam problem dotyczył do niedawna obowiązku noszenia maseczek, który to obowiązek mimo zastrzeżeń prawników, przez wiele miesięcy miał obowiązywać na mocy rozporządzenia, a nie ustawy. Zastanawiające jest, dlaczego rządzący, którzy dotychczas fundowali nam ekspres ustawodawczy i potrafili uchwalić ustawę jednej nocy, nie mogą wprowadzić  regulacji określających funkcjonowanie przedsiębiorców w sposób prawidłowy i nie budzący wątpliwości.

Sądy przyznają rację przedsiębiorcom

W związku z działaniami podejmowanymi przez przedsiębiorców sanepid nakłada kary pieniężne w wysokości nawet do 30 tys zł. Od decyzji organu inspekcji sanitarnej, który nałożył karę, przysługuje oczywiście ukaranemu odwołanie, które niestety składa się do… organu wyżej instancji – tj.  od decyzji powiatowego inspektora sanitarnego do wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Jak pokazuje doświadczenie odwołania  składane w ramach procedury administracyjnej nie przynoszą spodziewanych przez przedsiębiorców efektów, tj. uchylenia lub zmiany decyzji nakładającej karę, ponieważ są rozpoznane również przez organ administracji rządowej (upraszczając – ten sam, który nałożył karę). Na szczęście przedsiębiorców, od decyzji administracyjnej wydanej przez organ drugiej instancji przysługuje ukaranemu skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego, czyli niezależnego i niezawisłego sądu. Szanse przedsiębiorcy na zwycięstwo przed sądem są nie tylko znacznie większe aniżeli na wcześniejszej ścieżce odwoławczej, ale jak wynika z analizy dotychczasowych wyroków wojewódzkich sądów administracyjnych – są przede wszystkim bardzo realne. Przeważająca większość spraw zakończonych dotychczas przed WSA skończyła się wygraną przedsiębiorców i uchyleniem nałożonych kar.   Uzasadnienie tych wyroków sprowadza się w głównej mierze do kwestionowania trybu w jakim obostrzenia i zakazy są wprowadzane, czyli ich niezgodność z konstytucją. Nie tylko prawnicy w swoich opiniach, ale przede wszystkim sądy kwestionują podstawę prawną nakładania kar przez sanepid. Oczywiście każdy przypadek podlega osobnej ocenie i wynik jednej sprawy nie przesądza wyroku w innej – nawet podobnej. Niemniej jednak dotychczasowa praktyka orzecznicza daje to dużą nadzieję dla przedsiębiorców, którzy ratując siebie i swoich pracowników, decydują się na otwarcie swoich biznesów.

Jak powinien zachować się przedsiębiorca?

Od przedsiębiorcy zależy, czy zdecyduje się na „walkę” z nieprawidłowo wprowadzonymi ograniczeniami wolności prowadzenia działalności gospodarczej i podejmie ryzyko nałożenia na niego kary pieniężnej przez Policję lub organy inspekcji sanitarnej. W przypadku, gdy przedsiębiorca zdecyduje się na otwarcie swojego biznesu i w tego efekcie zostanie poddany kontroli, a następnie karze, winien odmawiać przyjęcia mandatu nakładanego na niego przez policję lub – gdy kara nakładana jest przez sanepid, ukarany powinien odwołać się do niej w ustawowym terminie, a po wydaniu decyzji organu drugiej instancji złożyć skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Każdy przypadek warto jednak przedyskutować z prawnikiem, który oceni wszelkie ryzyka i przygotuje przedsiębiorce na ewentualną batalię sądową w obronie interesu przedsiębiorcy.

W razie pytań zachęcam do kontaktu.

 

Adwokat Michał Gajda

 

 

link do programu na żywo przygotowanego przez portal informacyjny wSzczecinie.pl

https://fb.watch/39inncOAYT/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *